Autor Wątek: Sztuczny wychów  (Przeczytany 4679 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline bromba

  • Dużo pisze
  • ****
  • Wiadomości: 257
  • Pomógł: 6
  • Płeć: Kobieta
  • Zaproszeni: 0
  • Imię: Dorota
  • Skąd: Szczecin
Sztuczny wychów
« dnia: 23 Listopad 2012, 13:24:54 »
Może kogoś zainteresuje.

Link z wątku Radka: http://www.archersdiscus.com/artificial_raising_13.html

Wolne tłumaczenie:

"Dużo kontrowersji narosło wokół tematu “sztucznego wychowu narybku paletek”.
 W tym artykule zamierzam przestawić moje opinie i metody sztucznego wychowu narybku tych ryb. Znaczna liczba hodowców używa sztucznej metody,  i istnieje wiele metod, które dają różne  efekty.
Przede wszystkim nie ma łatwych sposobów rozmnożenia i odchowania dobrej jakości paletek, w sposób sztuczny lub naturalny. Narybek wymaga ciągłej uwagi i troski, aby osiągnąć maksymalny wzrost i rozwój.  Dobrym do tego wstępem jest odchowanie innych rodzajów ryb. Duża liczba ludzi zabiera się do hodowli tych wspaniałych ryb wyłącznie dla pieniędzy, bez jakiegokolwiek doświadczenia w akwarystyce. Brak wiedzy, poświęcenia i  słabe nawyki żywieniowe sprawiają, że paletki cieszą się złą sławą.
Zanim zajmiemy się metodami wychowu młodych, powinniśmy zadać sobie pytanie dlaczego ktokolwiek chciałby prowadzić sztuczny wychów młodych, skoro wychów „na grzbietach” jest znacznie łatwiejszy? Jakie są wady i zalety sztucznego chowu? To często zadawane pytania I spróbuję na nie odpowiedzieć. Szczerze mówiąc, większość moich dysków odchowuję w sposób naturalny na grzbietach, co stawia, że mam argumenty  za i przeciw.
Odpowiedź na moje pierwsze pytanie:  dlaczego?  Po próbach sprawienia, aby para ryb wychowała młode w sposób naturalny, próbach zmiękczania wody, obniżania ph, różnicowania temperatury, karmienia żywym pokarmem, i stosowaniu różnorodnych zachęcaczy takich jak torf, rodzice w dalszym ciągu pożerają ikrę lub larwy/narybek (przy użyciu siatki wokół  ikry). W takim przypadku albo sprzedaję ryby (nie jako parę) lub próbuję sztucznych metod. Tak więc, innymi słowy, próbuję metod sztucznych tylko jako ostatnią deskę ratunku.
Jakie są wady i zalety?  Zalety są takie, że ikra może być usuwana w sposób ciągły w przybliżeniu  co każde 10 dni (normalny cykl rozmnażania) dając większą produkcję. Możesz (o ile jestem w tym dobry) wychować więcej narybku z tarła. Jest mniejsze ryzyko przeniesienia pasożytów na młode.
Wady,  to przede wszystkim znacznie więcej pracy (karmienie co każde 4 godziny jak noworodka). Twierdzi się, że przy młodych  wychowanych w  sposób sztuczny  mniej prawdopodobne jest wychowanie następnych pokoleń na grzbietach. Osobiście uważam, że jest to żaden argument, gdyż odniosłem sukces z rodzicami odchowanymi w sposób sztuczny, którzy wychowali swoje młode w sposób naturalny.  A jak z wielkością? Zgodnie z moim doświadczeniem, potencjalny wzrost jest ten sam używając obu metod przy odpowiedniej opiece i trosce.
Okay, wystarczy o blaskach i cieniach, oto w jaki sposób ja to robię:


Pierwszego dnia, po tarle, zwykle czekam godzinę lub nieco więcej, aby upewnić się, że ikra została zapłodniona. Potem usuwam ikrę i umieszczam ją  w zbiorniku o pojemności 2,5 galona (ok. 9,46l) z kamieniem napowietrzającym i błękitem metylenowym (czyni wodę ciemną jak atrament) lub używam Maroxy  z  Mardel laboratories (z ograniczonym światłem).  Teraz, w jaki sposób  utrzymuję ciepło? Wiec, mam blat kuchenny (ok. 180cm długości) nakryty rodzajem namiotu (kaptura, inkubatora) z przezroczystego plastiku. Pod tym namiotem jest mnóstwo miejsca na miski i na zbiornik 2.5 galona zawierający ikrę. Ten namiot (inkubator) jest ogrzewany małą  500W grzałką elektryczną z wentylatorem wahadłowym, utrzymującą temperaturę 88stopni F.  Zwróćcie uwagę, że temperatura powietrza musi być utrzymywana w granicach 88 stopni F, aby temperatura wody utrzymywała się na poziomie 86 stopni F (30 stopni C). Związane jest to z chłodzącym efektem wywołanym przez kamień napowietrzający oraz parowanie wody. Trzymaj wszystkie pojemniki zakryte, aby zminimalizować ten efekt chłodzenia.

Drugiego dnia (24 godziny później) należy zrobić 50% wymianę wody. To sprawi, że kolor błękitu metylenowego w wodzie zblaknie, lecz nie uzupełniamy go już.  Jeśli używacie Maroxy, po podmianie wody dodajcie pełną dawkę zgodnie z instukcją na opakowaniu (1/2 łyżeczki na 10 galonów). Ja używam uzdatniacza do wody do wszystkich moich podmian. Używam 45 galonowej plastikowej beczki z zanurzalną grzałką i kamieniem napowietrzającym i zwykłą wodą kranową (325 mikrosimensów) ph zmienionym do 6.0 i temperaturze 86 stopni F (30 stopni C).  To sprawia, że woda ma stałe parametry chemiczne z nieznaczną zmiennością pomiędzy inkubatorem a 45 galonową beczką.

Trzeciego dnia (48 godzin później) robimy kolejną 50% podmianę wody, co spowoduje kolejne pojaśnienie jej koloru. Jeśli używacie Maroxy, nie ma dalszej potrzeby jego dodawania po podmianie wody. Na typ etapie powinniśmy obserwować rozwój jajeczek w larwy.

Czwartego dnia (72 godziny później) zobaczymy larwy poruszające (trzepoczące) się na stożku. Na tym etapie przenoszę larwy do miski. Używam 2 galonowej (7.57l) miski (ceramicznej lub porcelanowej). Próbowałem różnych rodzajów i kolorów i przekonałem się, że biała przynosi najlepsze wyniki. Mniejsze miski sprawdzą się w zależności od wielkości tarła, ale  ja wolę te o wielkości 2 galonów. Larwy są przenoszone przy pomocy  zmodyfikowanej pipety do sosów (powiększony otwór wlotowy, tak aby jego krawędź była gładka) razem z 50% wody pochodzącej z ich dotychczasowego zbiornika.  Jeszcze raz podkreślę istotę  temperatury i chemii wody oraz przykrycie miski. Używam czystego pleksiglasu (1.4 cala)do nakrycia, lecz szkło także się sprawdzi.

Piątego dnia (96 godzin później) czyszczę dno moją pipetą do sosów i ponownie robię 50% podmianę wody. Zwróćcie uwagę, że na tym etapie nie używam żadnych kamieni napowietrzających. Zauważyłem, że maluchy mogą być przyciągane przez bąbelki powietrza i giną, a napowietrzanie nie jest wymagane w przypadku większej miski i regularnych podmian wody.

Szóstego dnia (120 godzin później) ponownie czyszczę dno miski i kolejny raz podmieniam 50% wody. Na tym etapie maluchy zaczynają pływać i staja się trochę bardziej aktywne. Zauważcie, że karmienie nie rozpoczyna się dopóki maluchy nie pojawią się przy powierzchni ucząc się szukać pożywienia.

Siódmego dnia głodne maluchy szukają pożywienia. Jeśli włożycie łyżkę lub ciemny przedmiot do miski maluchy będą do niego podpływały (ciągnęły), jest to moment do rozpoczęcia karmienia.
Teraz chciałbym wspomnieć o ilości używanego światła, formule jajecznej I przygotowaniu misek.  Wykorzystując ruchomą lampę do czytania (żarówka 40W), spróbujecie zróżnicować ilość światła poruszając lampą. Zauważycie, że narybek reaguje na światło i może to zostać wykorzystane do zwabienia narybku na karmienie. Zwróćcie uwagę, że zbyt mała ilość światła powoduje, że narybek staje się zdezorientowany i nie uczy się w sposób właściwy szukania pożywienia. Zbyt duża ilość światła sprawia, że narybek opada na dno i znów nie je. Poeksperymentujcie  ze światłem i zwróćcie uwagę na reakcję narybku.

Jeśli chodzi o sekretną formułę, używam proszku z żółtek jaj (nie sproszkowanych jaj, wypróbujcie piekarni jako źródła) i żelatyny Davis’a lub Knox’a, aby umocować to do brzegu miski. Żelatynę mieszam zgodnie z instrukcją na opakowaniu, używając 1.5x więcej żelatyny do jednostki wody. Upewnijcie się, że wszystkie narzędzia kuchenne są wolne od detergentów. Podczas mieszania żelatyny we wrzącej wodzie, roztwór powinien być przejrzysty. Jeśli jest mętny, zacznijcie jeszcze raz – oznacza to pozostałości detergentów lub innego czynnika, sprawiającego mętność. Pozwólcie roztworowi lekko ostygnąć (powinien być ciepły w dotyku) przed dodaniem jej do  sproszkowanych żółtek i mieszajcie aż do uzyskania konsystencji masła orzechowego, bez żadnych grudek.
Teraz rozprowadźcie tę mixture (bardzo cienką warstwę, nie za grubą) wzdłuż górnej krawędzi miski na linii wody. Zwykle przygotowuję w ten sposób 6 misek na raz i przechowuję je w lodówce do czasu, gdy będą potrzebne. Lodówka sprawia, że żelatyna przyczepia się do miski.
Mamy teraz miski chłodzące się w  lodówce I głodny narybek,  czas więc na pierwsze karmienie.
Wyjmuję miskę z lodówki i ogrzewam ją, zanurzając ją w gorącej wodzie, uważając aby gorąca woda nie dostała się na miksturę jajeczną do wnętrza miski. Kiedy czuję, że miska jest wystarczająco ciepła, umieszczam ją wewnątrz inkubatora i zalewam w 50% nową wodą, w 50% wodą z miski z narybkiem, (dokładnie tuż poniżej poziomu pasty jajecznej). Potem przekładam narybek używając małej siatki (nigdy nie  może to być sitko takie jak  do benzyny) i/lub pipety do sosów. Teraz podnoszę poziom wody, tak aby pasta jajeczna była w zasięgu narybku. Odnotowuję czas, ponieważ nie chcemy przekarmić , zwykle (karmimy) około 20 minut. (Przy użyciu szkła powiększającego można obejrzeć brzuszki narybku wypełnione na żółto od jajek).  Zostawiam trochę wody z miski, gdzie były początkowo rybki w innym pojemniku. Czyszczę miskę przy użyciu gorącej wody. Następnie przelewam pozostawioną wodę, a resztę uzupełniam świeżą. Miskę przykrywam i wsadzam do inkubatora. Po 20 minutach  przekładam maluchy to ich oryginalnej miski, która właśnie została odświeżona. Do przełożenia używam plastikowego sitka – chodzi o to, aby przenieść narybek nie zanieczyszczając ich miski wodą z miski, gdzie jest pasta jajeczna. Trochę zabawy, ale faktycznie jest to znacznie łatwiejsze, gdy się wprawisz. Teraz na tym etapie możesz dodać do wody rozdrobniony antybiotyk, aby powstrzymać rozwój bakterii (dozowanie powinno być zgodne z opakowaniem,  np. maracyn 2/10 kapsułki)
Teraz, gdy masz za sobą już pierwsze karmienie, będziesz je powtarzał co każde 4 godziny przez dwa, być może trzy dni (dokładnie jak z noworodkiem). Ta przerwa  jest bardzo ważna, gdyż przekonałem się, że zwłaszcza w czasie pierwszych  24 godzin, 4 godzinna przerwa pomiędzy karmieniami musi być utrzymywana. Wydłużenie przerw między karmieniami osłabia narybek i ostatecznie naraża na szwank dotychczasową pracę. Jeśli właściwie ustawisz karmienia w czasie, możesz uzyskać do 6 godzin przerwy w ciągu nocy jeżeli obniżysz natężenie światła. (…)

Na trzeci dzień (dzień 9) karmienia jajkiem, możesz wprowadzić także karmienie świeżo wylęgniętą artemią (20 do 24 godzin) wprowadzając ją do miski  i używając pipety do sosów sprawiać, aby cały czas poruszała się i nie osiadała na dnie miski. Wkrótce zauważysz małe pomarańczowe brzuszki.  Jak tylko się wypełnią, przełóż je do świeżej miski.

Na czwarty dzień (dzień 10) do końca tego dnia, wszystkie maluchy, które mają przeżyć będą już na artemii i nie będzie dłużej potrzeby karmienia jajkiem . Te, które pozostaną zwykle mają przezroczyste brzuszki i nie przeżyją, tak więc mogą zostać usunięte i zniszczone.
Tak więc prawdopodobnie masz 2 galonową miskę z narybkiem o pomarańczowych  brzuszkach. Jedna uwaga odnośnie artemii – trzeba zwrócić uwagę, aby przepłukać ją dobrze, aby pozbyć się soli. Zawsze używaj świeżo wylęgniętej artemii, ja mam poranną i wieczorną partię, aby temu sprostać.
Kontynuujemy karmienia 5 x dziennie, nie przekarmiając I usuwając martwe lub niezjedzone  artemie, jako że to determinuje jakość wody. W dalszym ciągu przekładaj najedzony narybek do czystej miski zawierającej starą i świeżą wodę.  Na tym etapie można wprowadzić  mały kamień napowietrzający i kontynuować słabe oświetlenie w trakcie nocy.
Trzymam narybek w misce przez kolejnych 5 dni, potem przenoszę go do 10 galonowego zbiornika z małym filtrem gąbkowym i poziomem wody do 50-60% objętości, aż do czasu gdy narybek przywyknie do   karmienia. Potem zwiększam poziom wody. Niezmiernie ważne jest utrzymywanie dna zbiornika w czystości i wolnego od niezjedzonej artemii. Dobrym pomysłem jest posiadanie dwóch zbiorników, aby przekładać maluchy co drugi dzień, w ten sposób środowisko narybku pozostaje czyste.

Po dwóch kolejnych dniach rozpoczynam karmienie mrożoną dafnią, a po kolejnych 5 dniach wprowadzam bardzo drobny miks na bazie serca. Narybek rośnie szybko i w ciągu następnego tygodnia lub dwóch małe powinny być przeniesione do większego 20-25 gal. zbiornika.

Po kolejnych 2 tygodniach jedzą serce wołowe 4 do 5 razy dziennie i ponownie mogą zostać przeniesione do 35-50 gal. zbiornika. Uwaga, aby nie przerybić.  Ja zwykle na tym etapie rozdzielam ryby według wielkości, co pozwala mniejszym rybom nadgonić wzrost.

Jeśli wszystko poszło dobrze po całych 8 tygodniach ryby powinny mieć wielkość 1 1/2cala (od nosa do ogona). Powodzenia!"


EDIT: Uzupełniłam tłumaczenie.
« Ostatnia zmiana: 26 Listopad 2012, 12:14:42 wysłana przez bromba »

Offline jarotukan

  • Dużo pisze
  • ****
  • Wiadomości: 341
  • Pomógł: 3
  • Płeć: Mężczyzna
  • Zaproszeni: 2
  • Imię: Jarek
  • Skąd: uk Selby, Jelcz
Odp: Sztuczny wychów
« Odpowiedź #1 dnia: 23 Listopad 2012, 17:52:35 »
niestety jest to pracochlonna metoda, no ale cos za cos

Offline Skynet-Discus

  • Użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 56
  • Pomógł: 2
  • Płeć: Mężczyzna
  • Zaproszeni: 1
  • Imię: Radek
  • Skąd: Aleksandrów Kujawski
Odp: Sztuczny wychów
« Odpowiedź #2 dnia: 25 Listopad 2012, 14:47:31 »
ciekawi mnie jedna sprawa wyciągam stożek z ikra ze skażonego akwa ,nie przeniose z tym przetrwalników przywr ? ten błękit wszystko wytępi ?kolejna sprawa czy wode w korej bedzie ikra do wylęgu ma mieć takie same parametry jak w akwa z którego wyciągnąlem stożek ? bo najleszpsze wyniki osiągalem kiedy woda w tarliskowym miała między 150-200 us twardośc 6,2 w akwa ogólnym z którego mam 600 us i 6,5 ph czy dostosować jakośći wody do siebie ,czy jeśli jest to ikra nie ma to znaczenia ? piszą coś o kranówce ale moja ma 8,5 ph i oklo 30 stopni twardości nierealne żebym taką wodą zalał ikre

Offline bromba

  • Dużo pisze
  • ****
  • Wiadomości: 257
  • Pomógł: 6
  • Płeć: Kobieta
  • Zaproszeni: 0
  • Imię: Dorota
  • Skąd: Szczecin
Odp: Sztuczny wychów
« Odpowiedź #3 dnia: 26 Listopad 2012, 09:07:57 »
piszą coś o kranówce ale moja ma 8,5 ph i oklo 30 stopni twardości nierealne żebym taką wodą zalał ikre

Kranówka kranówce nierówna.
Autor tego artykułu używa wody z jeziora Ontario, a ta woda, zgodnie z info. na oficjalnej stronie miasta Toronto, jest "umiarkowanie twarda" - 120 milligram/litre or 8.4 grains/imperial gallon. 
To niecałe 7 stopni niemieckich (dokłanie 6.723).
« Ostatnia zmiana: 26 Listopad 2012, 09:17:33 wysłana przez bromba »